Niestrawny koktajl, czyli wiedza, osobiste poglądy i profilaktyka HIV

Tam, gdzie pojawia się temat zachowań seksualnych – a w profilaktyce HIV nie sposób go pominąć – pojawiają się też emocje. Każdy ma w tej sprawie jeśli nie doświadczenia, to na pewno swoje przekonania i wiedzę. Najgorzej jest z tą ostatnią – bardzo często jest szczątkowa, oparta na mitologii seksualnej, wymieszana ze stereotypami, mającymi źródło w wyznawanym systemie wartości i prywatnych ocenach.

Taki „koktajl” może bardzo zaszkodzić, jeśli jest wykorzystywany w edukacji młodych ludzi, wkraczających dopiero w obszar świadomego przeżywania własnej seksualności.

Definiując podstawowe zasady profilaktyki HIV należy odnieść je do dróg przenoszenia się wirusa. Są to: zakażenia przez kontakty seksualne, krew oraz tzw. wertykalne (czyli z matki na dziecko). Pracując z młodzieżą skupiamy się przede wszystkim na zakażeniach drogą kontaktów seksualnych. Po pierwsze: jest to najczęstsza droga nowych zakażeń, także w naszym kraju. Po drugie okres dorastania związany jest z różnymi „pierwszymi” doświadczeniami, a dla wielu młodych ludzi te pierwsze doświadczenia mają związek z zachowaniami seksualnymi. Profilaktyka HIV kierowana do tej grupy powinna przede wszystkim koncentrować się na metodach wykluczających bądź zmniejszających ryzyko zakażenia związanego ze sferą seksualną. Metody te opierają się się na dwóch osobnych, ale wzajemnie uzupełniających się zagadnieniach: zapobieganie zakażeniom w czasie kontaktów seksualnych oraz dotyczące stylu życia seksualnego.

Istnieją dwa sposoby na eliminację ryzyka zakażenia HIV drogą seksualną (bezpieczny seks) oraz dwa zmniejszające to ryzyko (bezpieczniejszy seks). Do tych pierwszych zaliczamy abstynencję seksualną (czyli brak zachowań seksualnych) oraz funkcjonowanie w trwałym, wzajemnie wiernym (monogamicznym) związku dwojga niezakażonych osób. Natomiast profilaktyka oparta na zasadach bezpieczniejszego seksu to praktykowanie tych form aktywności seksualnej, w których ryzyko zakażenia jest mniejsze (np. petting), a w formach związanych z penetracją – konsekwentne używanie prezerwatyw.

Profesjonalizm realizatora programu profilaktycznego HIV wymaga od niego prezentacji wszystkich dostępnych form likwidowania i zmniejszania ryzyka zakażenia. I tutaj najczęściej pojawia się u niego problem mieszania obszaru wiedzy z obszarem osobistych poglądów i sytemu wartości. W temacie HIV i seksu zderzają się bowiem ze sobą dwa podejścia, opierające się na dwóch odmiennych spojrzeniach na ludzkie zachowania seksualne.

Pierwsze spojrzenie, oparte na katolickiej wizji seksualności, zakłada, że potrzeby seksualne mogą być realizowane jedynie w związku małżeńskim, uświęconym sakramentem. Wszelkie formy aktywności seksualnej przed- i pozamałżeńskiej są złe (np. masturbacja, współżycie bez ślubu), podobnie jak używanie prezerwatyw. Drugie podejście opiera się na założeniu, że wszelkie zaspakajanie potrzeb seksualnych jest prawidłowe, o ile nie jest związane z krzywdą czy cierpieniem. W podejściu tym dopuszcza się współżycie dwojga dorosłych osób, oparte na zasadzie dobrowolności, wszelkie formy aktywności seksualnej akceptowane przez partnerów, używanie prezerwatywy. Są to dwa skrajne podejścia, pomiędzy którymi rozciągają się poglądy tzw. złotego środka. Które z tych podejść jest lepsze? Na jakiej podstawie to ocenić, jakie przyjąć kryteria? Czy to, co dobre dla mnie, zawsze jest tak samo dobre dla innych? Czy mam prawo potępiać wybory innych, jeśli są niezgodne z moimi poglądami? Jak przekonać innych do moich przekonań i czy w tym przekonywaniu „wszystkie chwyty są dozwolone”? I czy w profilaktyce to owo przekonywanie „do mojego” jest celem najważniejszym? To trudne pytania, na które odpowiedzi powinien znaleźć każdy pedagog, wychowawca czy nauczyciel, który czuje się odpowiedzialny za swój udział w profilaktyce HIV. Pamiętać jednak należy o bezwzględnej zasadzie: profilaktyka wymaga przede wszystkim pełnej informacji, zgodnej z wiedzą naukową i faktami naukowymi – nawet jeśli owe fakty nie bardzo nam się podobają.

Chciałabym na pewnym przykładzie pokazać niebezpieczeństwa związane z manipulowaniem wiedzą naukową w celu uzasadnienia własnych poglądów na niektóre sprawy związane z życiem seksualnym. Przykład ten będzie dotyczył używania prezerwatyw. Oto fragment z książki dla młodzieży nt. wychowania seksualnego:

Wielu młodych ludzi jest przekonanych, że prezerwatywa chroni przed AIDS i chorobami przenoszonymi drogą płciową. Jest to jednak nieprawda! Guma lateksowa, z której wytwarza się prezerwatywy i rękawiczki chirurgiczne, ma mikroskopijne otwory, co najmniej 50 razy większe od wirusa HIV. Czy wiesz, co to znaczy? To znaczy, że gdyby porównać wielkość wirusa do złotówki, to naturalne pory w prezerwatywie byłyby wielkości drzwi. Wstrząsające, ale prawdziwe. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że użytkownicy prezerwatyw tylko o jedną trzecią rzadziej chorują na rzeżączkę, rzęsistkowicę i inne choroby. Za to spory procent tych, którzy zarazili się AIDS, nabawił się tej śmiertelnej choroby w wyniku stosowania tzw. bezpiecznego seksu, czyli prezerwatywy 1).

Zacytowany fragment zawiera szereg nieprawdziwych informacji, a przy tym poddanych manipulacji. Powołanie się w tekście na WHO może wywołać u czytelnika przekonanie, że informacje dotyczące budowy prezerwatywy są oficjalnym stanowiskiem tej międzynarodowej, prestiżowej instytucji. Tymczasem stanowisko WHO w tej sprawie jest jednoznaczne: prezerwatywy są jedną z metod zmniejszania ryzyka zakażenia w czasie kontaktów seksualnych. Informacja o dziurach w lateksie, niezwykle obrazowo prezentująca proporcje wielkości wirusa do owych otworów, to kolejna manipulacja. Grubość lateksu, z którego jest zrobiona prezerwatywa, wynosi 38 tys. nanometrów (nm) natomiast jej pojedyncze pory mają wielkość 5 nm. Cząsteczki wody mają średnicę 20 nm, HIV to 100-120 nm. Gdyby lateksowy kondom przepuszczał wirusa HIV, musiałby wcześniej przepuszczać wodę – czyli przeciekać. Nieuszkodzona, prawidłowo przechowywana i użyta zgodnie z instrukcją obsługi prezerwatywa, która nie pęknie w czasie stosunku, zabezpiecza w 100%. Konsekwentne używanie prezerwatyw daje 90-95% ochronę, większą, niż daje wiele szczepionek. Brakujące 5-10%, a więc ryzyko, że prezerwatywa nie spełni swojej ochronnej roli, w zdecydowanej większość zależy od jej użytkowników – są to tzw. błędy użytkownika. Zdarzają się one o wiele częściej osobom bez doświadczeń w używaniu tej formy zabezpieczenia. Dlatego np. ćwiczenie polegające na uczeniu prawidłowego zakładania prezerwatywy nie jest przyzwoleniem na przypadkowe zachowania seksualne i pochwałą zachowań promiskuitywnych. Nie może to być jednak „prezerwatywowy show”, zawsze musi być poprzedzony wskazaniem innych skuteczniejszych metod zapobiegania zakażeniom, im też należy poświęcić stosownie więcej czasu.

Szczegółowa bibliografia podana przez Autorkę dostępna jest w redakcji.

Autorka jest pedagogiem, adiunktem w kieleckiej Wszechnicy Świętokrzyskiej oraz doradcą w punkcie anonimowych badań w kierunku HIV, zajmuje się edukacją seksualną oraz edukacją w zakresie psychospołecznych aspektów epidemii HIV.

Opublikowano za zgodą ETOH Fundacji Rozwoju Profilaktyki, Edukacji i Terapii Problemów Alkoholowych.
Publikacja pierwotna: miesięcznik „Remedium” nr 9/2011.

Przypisy   [ + ]

1. M. i P. Wołochowicz, Skąd się biorą dzieci? O płodności dla młodzieży, Wyd. POMOC.