U nas jest miejsce dla wszystkich

Rozmowa z Elżbietą Ferenc, prezeską Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam”. Rozmawiała Elżbieta Szadura-Urbańska.


Profilaktyka uzależnień, to w działalności fundacji „Adullam” również przekazywanie pozytywnych wzorców dzieciom i młodzieży. Od początku istnienia fundacji, klub „Życie poza szkołą” spełnia to zadanie.
Tak, i cały czas poszukiwaliśmy w tym zakresie nowych dróg rozwoju, do czasu, kiedy zaczęliśmy funkcjonować w strukturze świetlicy socjoterapeutycznej – chociaż i teraz ciągle doskonalimy naszą ofertę. Profilaktyka jest w wielu naszych działaniach. W klubie „Życie poza szkołą” praca stricte merytoryczna, specjalistyczna to socjoterapia, terapia uzależnień, pomoc psychologiczna. Głównie chodzi nam o to, aby dzieci, młodzież, które są
ze środowisk zagrożonych uzależnieniem alkoholowym miały możność skupienia swojej uwagi na wartościowych aspektach życia, czy to społecznego, czy osobistego. Naszym celem
jest również to, aby pokazać im, że osoba dorosła jest godna zaufania. Tak, więc skupiamy się na relacji: „my – uczestnicy zajęć świetlicowych”. Uczestnicy mogą korzystać ze wsparcia terapeutycznego, ale my nie używamy takich pojęć jak „terapia”, bo to się źle kojarzy. Odchodzimy od wyraźnego formułowania –„słuchaj masz problem taki i taki i powinieneś iść do takiego, a takiego specjalisty”. My wszyscy tworzymy społeczność, w której jest ciocia, wujek, psycholog, pani Ania, a odpowiedzialnością wszystkich dorosłych jest skupienie uwagi na problemach dzieci i odpowiednia na nie reakcja. Oczywiście zespół pracowników między sobą wymienia opinie, spostrzeżenia, planuje pracę z dziećmi. Ze specjalistami omawiamy problemy dzieci i proponujemy odpowiednią pracę, nie tylko z dzieckiem, ale też rodziną, opiekunami, otoczeniem dziecka. Patrzymy jak się znajdują w pracy terapeutycznej.
Zatrudnienie specjalistów zależy od dofinansowania, ale mamy też takich, którzy są wolontariuszami. Przez cały czas, bez względu na finanse, staramy się utrzymać ten sam system pracy.
Oprócz terapii w klubie prowadzicie również różne formy aktywizacji społecznej. Zdrowe, ciekawe, satysfakcjonujące życie to szansa na uniknięcie uzależnień.
Czego w tym zakresie uczą się i doświadczają wasze dzieci i młodzież?
Staramy się uwrażliwiać dzieci społecznie, dlatego promujemy wśród nich wolontariat. Młodzież uczestniczy w zbiórkach żywności, w przygotowaniach przedstawień teatralnych, promocji zdrowego stylu życia. Cykliczna impreza „Mikołaj z ulicy Krakowskiej” bardzo angażuje uczestników klubu. Organizujemy wiele wycieczek, wyjazdów. Mamy przynajmniej trzy, cztery wycieczki w ciągu roku. W ich organizowanie staramy się jak najpełniej włączać dzieci i młodzież. W ubiegłym roku byliśmy np. na wyjeździe integracyjnym niedaleko Częstochowy, następnie na wycieczce w Tarnowskich Górach, był też wspólny wyjazd
z osobami starszymi. To nasza młodzież opracowała scenariusz tego wyjazdu, zwracając uwagę na ograniczenia starszych osób i dostosowując program do ich możliwości
i zainteresowań. Bardzo starali się, aby sprawić seniorom jak najwięcej radości
Kiedy nie koncentrują się na swoich problemach a występują w roli tego, który oferuje wzrasta w nich poczucie własnej wartości ?
Ależ oczywiście. Dzięki temu budują swoją tożsamość społeczną, bo te dzieci są defaworyzowane i to nie w szkole, czy przez inne dzieci, a szczególnie we własnym środowisku, we własnej rodzinie.
Czy to działa? Czy byli wychowankowie waszej placówki, dzisiaj już dorośli ludzie rzeczywiście prowadzą życie inne niż niejednokrotnie prowadzili ich rodzice?
Tak, jak najbardziej. Najlepszym tego dowodem jest to, że spośród naszych wychowanków mamy dzisiaj wolontariuszy pracujących na rzecz fundacji, udzielających się w świetlicy, jako odpowiedzialne osoby dorosłe – przyczyniają się do jej współtworzenia.
Bardzo zadowalające jest to, że nasi byli wychowankowie – dorośli bądź wchodzący
w dorosłość młodzi ludzie, mieli wpływ również na pozytywne zmiany w swoich własnych rodzinach. Może nie jest to bardzo powszechne zjawisko, ale już trzy – cztery osoby,
i kolejne zwiastuny podobnych zmian bardzo cieszą i potwierdzają słuszność naszych założeń.
Jesteście rozpoznawaną marką w mieście, a 1. miejsce w konkursie ogłoszonym
przez UM Częstochowa na Małe Formy Teatralne pod hasłem „Młodość bez uzależnień” tylko to potwierdza. Skąd pomysł na nagrodzoną inscenizację
pt. „Krzyk”?
Zawsze pomysł wychodzi od młodzieży, odzwierciedla ich widzenie świata, ich potrzeby.
Po „ Krzyku” była już następna nagrodzona inscenizacja. W 2014 roku dostaliśmy kolejną pierwszą nagrodę za spektakl „Łańcuchy”. Praca nad spektaklem to przede wszystkim burza mózgów, pracujemy zespołowo, dzieci i młodzież zgłaszają swoje pomysły, dyskutują i piszą wspólnie sztukę. W ostatnim roku obawiałam się, że nie będziemy niczego wystawiać. Dzieci wprawdzie chciały, ale nie zgłaszały pomysłów, więc podjęliśmy decyzję, że nie zgłosimy się do konkursu. To bardzo zdopingowało zespół i dzieciaki same wymyśliły temat i opracowały go z instruktorami. Dużą rolę odgrywa zespół wychowawców, który potrafi z takiej pracy teatralnej wydobyć wiele wątków terapeutycznych.
Kolejną grupą, której pomagacie to dorośli próbujący uporać się z nałogiem.
Klub abstynencki „Droga do wolności” organizuje spotkania, wykłady i dyskusje m.in. na temat uzależnień w kontekście społecznym, medycznym i w świetle nauki chrześcijańskiej. Jak ważny w waszej działalności jest ten kontekst duchowy?
To jest podstawa. Według ustawy alkoholizm jest chorobą, dla osoby wierzącej jest także grzechem. W przypadku choroby łatwo stracić nadzieję, próbować wielu sposobów, powiedzieć, nie można tego wyleczyć, rozłożyć ręce. W przypadku słowa Bożego – Bóg wyraźnie rozprawił się z grzechem, dał człowiekowi nadzieję, jak również sposób rozwiązania tego problemu. Dlatego, że za grzech można odpokutować. Osoba uzależniona po pierwsze dostrzega, że grzeszyła nie tylko wobec własnego ciała, własnego zdrowia,
ale także szkodziła bliskim. Kiedy uświadamia to sobie, zmienia sposób myślenia, przeprasza bliskich. Te zmiany, jako decyzje gruntują się – otrzymała przebaczenie od Boga, ma szansę na odbudowanie swojego życia. Człowiek i czyn to dwie różne rzeczy. Człowiek popełnia grzech, ale to człowiek jest najwyższą wartością. Tak, więc alkoholik i jego grzech – picie, to dwie różne rzeczy. Mając świadomość jak bardzo kocha nas Bóg łatwiej robić kroki w przyszłość. Mamy bardzo wiele tego przykładów.
To jednak propozycja tylko dla ludzi wierzących.
Nie, jest dla tych wszystkich, którzy do nas się zgłoszą. Człowiek ma prawo nie wierzyć
w Boga, człowiek ma prawo iść swoją własną droga. Może być też tak, że korzystał z wielu terapii. Nie zaprzeczam, że mogą one okazać się skuteczne, ale do nas przychodzą też ci, którzy byli już w wielu terapiach i nic im nie pomogło. Ja swoim członkom klubu mówię: masz prawo żyć tak jak chcesz, nikt nie ma prawa niczego ci narzucać. Natomiast, jeżeli przychodzisz do nas, masz możliwość skorzystania z tego, co my ci oferujemy. Możesz wysłuchać tu świadectwa tych, którzy zmienili swoje życie, przyjęli przebaczenie Boga. Wszystko się opiera na słowie Bożym, na zaufaniu i przebaczeniu.
Klamrę pokoleniową w działalności fundacji Adullam zamyka klub seniora „Złote lata”. Niewiele się mówi o profilaktyce uzależnień w tej grupie. Okazuje się, że starsi ludzie, którzy popadają w marazm życia na emeryturze, osaczeni troskami życia codziennego, chorobami, brakami finansowymi to też potencjalne ofiary uzależnień. Wasi klubowicze nie mają na szczęście czasu na nudę. Co ciekawego dzieje się w klubie?
Wśród naszych klubowiczów, a jest ich około 35 są różni ludzie. Są m.in. tacy, którzy uporali się z nałogiem wiele lat temu, tacy, którzy przestali pić z uwagi na choroby. Na pewno jest
to grupa, która odczuwa niedostatki finansowe. Tak więc posiłek, który mogą zjeść, uczestnicząc w zajęciach jest bardzo ważny. Jednak przede wszystkim przychodzą tu
dla ciekawych zajęć warsztatowych. Rękodzieło z wykorzystaniem różnych materiałów cieszy się bardzo dużą popularnością, ale również zajęcia teatralne, wokalne, kulinarne.
Nasi seniorzy potrzebują też wsparcia psychicznego, na licznych spotkaniach ze specjalistami dowiadują się na temat zdrowego stylu życia, profilaktyki. Bez względu na wiek trzeba mieć świadomość różnych zagrożeń. Profilaktyka nie powinna być kierowana tylko
do najmłodszych.
Działalność fundacji to również pozyskiwanie darczyńców. Możecie się poszczycić sporymi osiągnięciami w tym zakresie. Co przemawia do sponsorów i otwiera ich portfele?
Stwierdzenie, że mamy wyjątkowe osiągnięcia w tym zakresie jest trochę na wyrost, ale na pewno ważna jest uczciwa prezentacja naszej fundacji. Nigdy nie manipulujemy naszymi darczyńcami. Mówimy szczerze tak jak jest, do jakiej grupy docieramy z pomocą. Wiemy doskonale, że takimi sztandarowymi grupami są np. dzieci z niepełnosprawnością. Wśród naszych podopiecznych też są takie dzieci, ale kiedy robimy jakąś imprezę dla wszystkich dzieci, to tej grupy nie wyróżniamy. Nie chcemy naciskać na naszych sponsorów, chcemy żeby dla nich – podobnie jak dla nas – wszystkie dzieci były tak samo ważne.
Robimy po prostu paczki dla dzieci, wskazujemy cele, tłumaczymy czemu to służy. A dla naszych dzieci kontakt z różnymi grupami jest bardzo ważny. Muszą dostrzegać, że wśród nas żyją starsi, niepełnosprawni, ubodzy, dobrze radzący sobie w życiu, i dla każdego powinno być w naszym społeczeństwie miejsce. Podobnie ze sponsorami, im ta wiedza też jest potrzebna. Wszystko zależy od tego, kto kim jest, jakie wartości w życiu wyznaje. Są tacy, którzy uczciwie mówią: w tym roku nie mam, źle idą interesy, ale w przyszłym, jeśli tylko zmieni się moja sytuacja wesprę was.
Ten okres „bessy” też może okazać się dla nich przełomowy, mają szansę lepiej zrozumieć tych, którym pomagają.
Oczywiście, że tak. My nie jesteśmy po to, aby od nich cokolwiek „wyrywać”, ale żeby angażować ich do realizacji naszych działań. Zdajemy sobie sprawę, że w życiu są różne etapy i każdy ma prawo do swoich przekonań. Są przedsiębiorcy, którzy nie chcą wspierać alkoholików uważając, że to jest jakaś grupa podrzędna, niezasługująca na wsparcie. Na szczęście już coraz rzadziej spotykam się z takimi opiniami. Podobnie, kiedy mówią
o osobach bez pracy „nieroby” – bezrobocie, dla wielu jest traktowane, jako zasłużone ubóstwo. Jednak zauważam już pewne zmiany w tym zakresie, nasze społeczeństwo, a więc
i darczyńcy jest już coraz lepiej wyedukowane. Sponsorzy mają większą wiedzę
o organizacjach pozarządowych i decydując się na wsparcie są świadomi, dlaczego chcą wesprzeć tę czy inną inicjatywę. Odmawiają też w wyważony sposób, podają uzasadnione powody tej decyzji. Mamy cały sztab darczyńców rzeczowych, niektórzy są z nami
od dwudziestu lat. Bardzo dużą pomoc materialną otrzymujemy od producentów rolnych, bez ich produktów nie moglibyśmy wydawać ponad 500 dwudaniowych obiadów dziennie!
Czy w planach na przyszłość fundacji „Adullam” profilaktyka zajmuje równie istotne miejsce ?
Nie zamierzamy rezygnować z profilaktyki, przeciwdziałanie uzależnieniom, wskazywanie nowych dróg aktywności, dawanie dobrych przykładów to nasz priorytet. Zakres naszej działalności jest uzależniony od finansów, ale nie wyobrażamy sobie, że zaniechamy działań profilaktycznych wobec naszych dzieci, młodzieży, ale również tych najstarszych osób, które muszą wiedzieć, z jakimi problemami oni czy członkowie ich rodzin mogą się we współczesnym świecie spotkać. Dobre nawyki, umiejętność radzenia sobie z problemami,
ale też, co bardzo ważne, umiejętność skorzystania z pomocy – tak rozumiemy profilaktykę
i tak chcemy ją realizować w kolejnych latach naszej działalności.

Dziękuję za rozmowę.