SEKSUALIZACJA MŁODZIEŻY – WYZWANIE DLA NAS WSZYSTKICH

Grzegorz Paź – magister pedagogiki, wiceprezes Fundacji Homo Homini im. Karola de Foucauld, współautor, realizator i instruktor programów profilaktycznych dla dzieci i młodzieży, pedagog i profilaktyk z 20-letnim doświadczeniem pracy z młodzieżą, rodzicami i nauczycielami, współautor programów profilaktycznych (m.in. „Jasne Granice” „Odczuwaj, Ufaj, Mów”, „Archipelag Skarbów”), terapeuta Poradni Psychoterapii i Profilaktyki w Warszawie, posiada wieloletnie doświadczenie we współpracy z gminami w zakresie działań profilaktycznych, współautor poradnika dla dyrektorów szkół, pedagogów i nauczycieli z zakresu budowania szkolnego programu profilaktyki pt. Szkoła, która ochrania.

GPazZauważyłam, że „Szkoła, która ochrania. Szkolny program profilaktyki” – publikacja autorstwa Pana i Pańskiej żony Barbary – jest wykorzystywana w szkolnych programach profilaktyki. Mam wrażenie, że wszystkie te programy są do siebie podobne.
Szkoły mają obowiązek opracowania i prowadzenia szkolnego programu profilaktyki. Być może sam dokument bywa powielany, ale jeżeli odbywa się to w granicach rozsądku, nie robiłbym z tego powodu szczególnego zamieszania ani zarzutu, przecież mogą w nim znajdować się cele, które są ciągle aktualne. Ważne aby programy były poddawane regularnej i dość częstej rewizji a także aktualizowane w zależności od potrzeb i skuteczności działania. Oczywiście, te programy, które są bardziej szczegółowe, oparte na dobrej diagnozie i problemach danej szkoły, mogą być bardziej skuteczne, lecz te, które są ujęte formie ogólnej, wskazującej kierunki działania, sugerowane przez badania ogólnopolskie, również mogą być bardzo owocne. Czy one opierały się na naszym poradniku? Trudno wyrokować, w poradniku zamieściliśmy kilka wskazań, więc tylko się cieszyć, jeśli okazały się pomocne.
Czy tytuł książki, wydanej dodajmy w 2002 r. „Szkoła, która ochrania” nie był jedynie pobożnym życzeniem?
Jak na tamte czasy był to sugestywny tytuł. Brzmiał bardziej jako dążenie, jedno z oczekiwań stawianych przed szkołą. Była to z naszej strony sugestia, że szkoła ma zadania na polu profilaktyki, że jest instytucją, która może chronić przed różnego rodzaju zagrożeniami. Kiedy rozpoczynałem swoją pracę profilaktyczną, szkoły w niewielkim stopniu przyznawały się do problemów. Dlatego przyjęliśmy tytuł, który był celem , mianowicie, że szkoła może działać w sposób uprzedzający zdarzenia i wpływy, które działają dysfunkcyjnie na życie młodego człowieka.
A teraz, to opinia pewnie wielu osób, jest jeszcze gorzej – szkoła już zupełnie nie chroni.
Ja bym tak nie powiedział. Myślę nawet, że ten tytuł zdał egzamin. Dorośli w większym stopniu zaczęli zauważać, że problemy istnieją, że muszą działać, aby chronić dzieci i dlatego w większości szkół te działania profilaktyczne naprawdę się dzieją. Profilaktyka nie jest już postrzegana jako symptom istnienia jakiś problemów w szkole. Profilaktyka jest raczej odbierana jako coś pozytywnego, rozwojowego, wspierającego i chroniącego przed zagrożeniami.
Znów odwołam się do tzw. większości osób, która uważa, że mamy coraz gorszą młodzież.
Patrząc z perspektywy czasu i obserwując trendy zachowań młodzieży mieliśmy okres gwałtownego wzrostu zachowań dysfunkcyjnych, to był początek lat 2000. Biorąc pod uwagę różne badania monitoringowe robione w naszym kraju wyraźnie widać, że trendy z pojedynczymi wyjątkami mają charakter spadkowy.
Mam wrażenie, że profilaktyka innych zachowań aniżeli związanych z używkami jest pomijana zarówno przez szkołę jak i rodziców.
Nie ujmowałbym tego w ten sposób. Myślę, że rodzice zdają sobie sprawę, że największym problemem nie jest tylko to, że dziecko zainicjuje picie alkoholu, wiedzą, że problemem dla ich dzieci są także różnego rodzaju rudności interpersonalne, doświadczane w komunikacji. Większość rodziców ma pozytywną więź ze swoimi dziećmi, co stanowi silny czynnik chroniący przed dysfunkcjami. Rodzice tworzą relacje z dziećmi w sposób intuicyjny. Nie wszystkim się to udaje. Gimnazjum przypada na taki okres rozwojowy, gdzie następuje poszukiwanie autorytetów i jeżeli rodzic zaniedbał kontakt z dzieckiem na wcześniejszym etapie, to trudno, aby stał się nim nagle w tym momencie rozwojowym. To powoduje, że dziecko bywa zamknięte, nieposłuszne, nie wypełnia tego, co rodzic chciałby mu pomóc zaplanować. Alkohol i inne używki są konsekwencją tego, że młody człowiek ma inne problemy, m.in. z akceptacją, poczuciem osamotnienia, brakiem zrozumienia. W znacznej części rodzice o tym wiedzą, mogę o tym powiedzieć odwołując się do mojej pracy w poradni, gdzie przychodzą rodzice ze świadomością problemów, którzy chcą się uczyć, jak nawiązać kontakt z dzieckiem. Wielu z nich nie ma takich umiejętności, które są przekazywane na naturalnej drodze modelowania – obserwacji rodziny z której pochodzi. Przecież jak być dobrym rodzicem uczymy się od swoich rodziców. Łatwo jest mówić, że rodzice czegoś nie dopełnili, ale z drugiej strony, kto im pomógł? Nie widzę takiego miejsca, które by w sposób masowy pomagało rodzicom. Owszem, są poradnie, ale one ogarniają niewielki procent rodziców. W skali całej populacji nie ma takich oddziaływań.
Wielu rodziców jednak nie ma tej świadomości.
W jednym z artykułów dr Szymona Grzelaka, możemy przeczytać, że profesjonaliści powinni unikać przekonania, że tylko oni wiedzą jak pomagać czy wychowywać. Otóż, rodzice w większości mają wewnętrzne przekonanie jak wychowywać swoje dzieci. Może nie wszyscy od razu wychowują dzieci w sposób idealny, ale mają pewne wyczucie. Należy przyjąć postawę wspierającą, a wtedy rodzice sobie poradzą z większością problemów. Według badań, ok. 75% młodzieży gimnazjalnej wyraźnie wskazuje, że korzysta ze wsparcia swoich rodziców i z rozmów z rodzicami. Opierając się na badaniach dotyczących 6 tys. gimnazjalistów możemy uznać, że 75% daje ogromną, świadomą grupę rodziców.
Problem ze skutecznym oddziaływaniem leży po stronie urzędów, instytucji, jeśli zajmują się spektakularnymi wydarzeniami a nie wspieraniem pozytywnego potencjału społeczności lokalnej m.in. rodziców, czy instytucji prospołecznych. Nieaktualne i mniej skuteczne jest również całkowite dzielenie budżetu przeznaczonego na profilatykę, oddzielnie dla problemów z alkoholem, oddzielnie dla narkotyków, niewielki procent może idzie na HIV, bo tak naprawdę, wszystkie problemy są ze sobą powiązane.
W mojej praktyce już od dobrych kilku lat wchodzimy w nurt profilaktyki zintegrowanej, która nie dzieli się na alkoholową, narkotykową, profilaktykę przemocy, a jest to działanie całościowe, uwzględniające, że te problemy łączą się ze sobą, a często, jedne z drugich wynikają. Oczywiście nie jest tak, że w krótkim programie poruszymy wszystkie tematy, ale zawsze podejście całościowe muszę brać pod uwagę. Nie mogę pomagać w jednej dziedzinie, a szkodzić w drugiej. Muszę mieć świadomość, że jeśli prowadzę profilaktykę środków psychoaktywnych to tak, aby pomagała ona również w przemocy, czy depresjach. Ucząc budowania relacji, empatii, szacunku poprzez np. umiejętności komunikacyjne mam udział w zapobieganiu różnym problemom. Wówczas postawa abstynencji jest o wiele szerzej rozumiana, to nie jest tylko nieużywanie alkoholu, ale pewien styl życia, gdzie dba się o prawdę, o relacje z rówieśnikami, bycie pomocnym itp.
Dzisiejsza młodzież podejmuje bardzo różne zachowania ryzykowne, które mogą skutkować uzależnieniami.
W ubiegłym roku wyszedł bardzo szeroki raport Ośrodka Rozwoju Edukacji pt. „Vademecum skutecznej profilaktyki problemów młodzieży” na temat stanu rzeczywistego polskiej młodzieży i najnowszych strategii profilaktycznych. Projekt został zrealizowany przez Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, przy współpracy Fundacji Homo Homini im. Karola de Foucauld. Raport ukazuje 46 rodzajów zachowań dysfunkcyjnych i problemów, które dotyczą dzisiejszej młodzieży oraz propozycje strategii wyjścia naprzeciw tym problemom, traktując je w sposób całościowy. Do tej pory nie mieliśmy aż tak szeroko zakrojonych badań, a wynikają one właśnie z nurtu profilaktyki zintegrowanej. Również grupa młodzieży objęta badaniem była bardzo duża, gdyż w badaniu wzięło udział 15 tys. uczniów II i III klas gimnazjów. Niektóre miasta jak np. Radom zostały przebadane w całej populacji piętnastolatków. Badania europejskie, w których Polska również bierze udział np. ESPAD czy HBSC obejmują populację ok 4 tys. Młodzieży w doborze losowym.
Grupa w badaniach Ośrodka Rozwoju Edukacji nie była dobierana losowo?
Jedynym zastrzeżeniem metodologicznym było to, że nie była to grupa losowa, jednak podjęto taką decyzję, mając na względzie m.in. motywy etyczne. Uznano, co uważam za słuszne, że jeśli szczegółowo pyta się młodzież o różne trudne osobiste decyzje i sprawy, to nie można ich potem zostawić bez odpowiedzi, reakcji. Badania zostały przeprowadzone tam, gdzie była możliwość objęcia młodzieży w krótkim czasie pomocą profilaktyczną. Dlatego to nie była grupa losowa, ale na tyle liczna, że wyniki można odnosić do całej populacji.
Wyniki badań przyniosły coś nieoczekiwanego?
Najważniejsza rzecz, to że z czterdziestu sześciu zachowań dysfunkcyjnych wyłoniły się czynniki ryzyka, które wpływają na pojawienie się pozostałych zachowań, było to alkoholowe, następnie narkotykowe towarzystwo młodych ludzi, co wydaje się dość oczywiste, jednak zostało naukowo udowodnione. Trzecim obszarem generującym inne problemy okazała się seksualizacja. To było zaskoczeniem. Dość powszechnie przewiduje się, że jeśli młody człowiek wchodzi w grupę dysfunkcyjną np. alkoholową, to można się spodziewać, że sam sięgnie po alkohol, a potem pojawią się inne problemy np. przemoc itp. a dzięki tym badaniom odkryto, że seksualizacja ma dokładnie takie samo negatywne działanie!
Co dokładnie oznaczałaby seksualizacja?
Najpierw podkreślmy, że ten czynnik często znajduje się poza świadomą decyzją młodego człowieka, on jest po prostu na to narażony. Idąc za definicją seksualizacji Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego jest to zjawisko obecne w masowej kulturze i reklamie, które polega na sprowadzeniu wartości osoby do „seksownego” wyglądu lub zachowania, uprzedmiotowieniu seksualnym – przedstawianiu głównie kobiet jako obiektu użycia seksualnego, a nie we wszystkich obszarach człowieczeństwa. W reklamie, na bilbordach, w kolorowych magazynach ciało kobiece jest jakby oderwane od jej istoty, jest tylko obiektem seksualnym, zupełnie uprzedmiotowione, czasami nawet bez twarzy. Seksualizacja to również narzucanie treści i obrazów seksualnych nieadekwatnie do wieku i sytuacji. Może być to nie tylko eksponowanie treści i obrazów młodemu odbiorcy, ale i kreowanie dzieci. Szczególnie na zachodzie, zdarza się, że nieadekwatnie do wieku osoby podkreśla się jej seksualność np. sześciolatkę maluje i ubiera się jak dwudziestoletnią kobietę i zmusza do dorosłych zachowań.
W badaniach wyraźnie widać, że seksualizacja wpływa na częstotliwość pojawiania się wszystkich kategorii dysfunkcyjnych zachowań: wzmaga myśli samobójcze, depresje, upijanie się, używanie narkotyków, przemoc fizyczną, przemoc werbalną, wczesną inicjację seksualną itd.
Możemy jakoś temu przeciwdziałać?
Musimy być bardziej uważni na ten czynnik. Podjęto już wiele pozytywnych działań, np. odnośnie czasopism pornograficznych, które do niedawna były w każdym kiosku wystawiane na wysokości wzroku nawet małych dzieci , co było właśnie wyraźnym przejawem seksualizacji. Na początku nawet indywidualne interwencje przynosiły rezultaty, następnie regulacje prawne i konsekwencje w postaci kar, przyniosły skutek. Sprzedawcy zaczęli zakrywać okładki pism pornograficznych, lub stawiać je na oddzielnych, niedostępnych dla dzieci półkach. To działania oddolne spowodowały wprowadzenie odgórnych regulacji prawnych. Dzisiaj nawet na stacjach benzynowych przestrzega się tych zasad. Można więc podejmować odważne działania, aby chronić swoje dziecko, zmieniać sytuację lokalnie, a potem dążyć, żeby stało się to ogólnym prawem. Stowarzyszenie Twoja Sprawa zajmujące się ograniczaniem seksualizacji w życiu publicznym ma na tym polu wiele sukcesów. Rok temu byłem na konferencji sejmowej , gdzie zaproszeni goście z Wielkiej Brytanii prezentowali swoje działania w tym zakresie. Rząd brytyjski już zaangażował się w zwalczanie tego problemu, ale skala seksualizacji jest tam tak duża, że nawet mnie jako specjalistę to przeraziło. Chociażby bilbordy z londyńskich ulic są o wiele bardziej drastyczne niż u nas. Choć w Polsce nie jest to jeszcze obecne aż w takiej skali, to warto stawiać opór temu czynnikowi już dziś.
Jednak np. z dostępem do pornografii w sieci, również dzieci nie mają trudności.
Jest to ogromny problem. Jak wynika z analizowanych badań jednym z najczęstszych zachowań dysfunkcyjnych młodych chłopców, w wieku 15 lat jest kontakt z pornografią, ok. 40% procent nie miało kontaktu z treściami pornograficznymi w ostatnim miesiącu, u dziewcząt jest to znacznie więcej, bo 80 %. Kiedyś martwiliśmy się alkoholem, potem narkotykami, a następnie kwestią przemocy, a teraz właśnie wchodzimy w niebezpieczny obszar pornografii i seksualizacji, który dostarcza tych samych zmian emocjonalnych co środki psychoaktywne. Okazuje się, że wchodzenie w pornografię szybko działa na pobudzanie centralnego układu nerwowego, aktywizowane są nowe ścieżki, których pobudzanie będzie teraz zaspakajać wywołane sztucznie potrzeby emocjonalne. Następuje szybki proces uzależnienia poprzez wzbudzanie potrzeb i szukanie coraz silniejszych bodźców. O ile za alkohol, narkotyki, grę komputerową trzeba zapłacić, to pornografię ma się w sieci za darmo. Nawet jeśli nie ma się bezpośredniego dostępu do Internetu, można znaleźć miejsca z darmowym dostępem. Pornografia nie jest nowym zjawiskiem, ale nigdy nie było takiej dostępności, 2mld stron internetowych, 20mln portali, liczby mówią same za siebie. To jest bardzo niebezpieczne i może być ogromnym problemem.
Myśli Pan, że raportem Ośrodka Rozwoju Edukacji ktoś się przejmie?
Raport jest adresowany do decydentów, do tych, którzy dysponują środkami w gminach, do radnych, urzędników ale również do rodziców i tych którym zależy na młodzieży i chcą działać na tym polu. Wielu już miało szansę zapoznać się z badaniami i były one dla nich dużym zaskoczeniem. W raporcie są też przykłady dobrych praktyk, podpowiedzi, co można robić z punku widzenia urzędu, jak planować profilaktykę i działania profilaktyczne we współczesnych czasach. Dysponenci środków na profilaktykę zdają sobie sprawę , że nie można już mówić tylko o alkoholu, czy dopalaczach, które są w sumie marginalnym problemem w skali kraju. Ośrodek Rozwoju Edukacji obiecał, że raport trafi do każdego wydziału oświaty.
Jakie wskazówki uzyskają z raportu gminy, dysponenci środków profilaktycznych?
Dowiedzą się na przykład o siedmiu dźwigniach profilaktyki. O tym, co jest potencjałem i na czym opierać profilaktykę, tak aby nie kojarzyła się ona tylko z czymś negatywnym. Dowiedzą się też, jaki jest stan i kondycja dzisiejszej młodzieży. Jeden z wykresów zawartych w publikacji pokazuje, że maksimum nasilenia wszystkich zachowań patologicznych już minął. To było kilka, kilkanaście lat temu. Dzisiaj jest już lepiej. Dzieje się tak z różnych powodów, na przykład dlatego, że wiemy iż profilaktyka jest potrzebna. Rzeczywiście wyraźnie widać, że mamy sukcesy, a młodzież jest coraz lepsza.
Jestem zaskoczona.
Wielu urzędników jest też zaskoczonych, ale to dobrze, bo może to spowoduje, że będziemy się koncentrować właśnie na pozytywnych aspektach. Chodzi też o to, aby nie ulegać takiej pułapce, która polega na tym, że jeżeli mamy w klasie jednego czy dwóch uczniów z dużymi problemami np. używających narkotyków, to koncentrujemy się tylko na nich, a zapominamy o tych 25 pozostałych. Może pomożemy tym, którzy już mają problem, ale im jest potrzebna innego rodzaju pomoc, a profilaktyka ma się zajmować również tymi 25, których możemy wspierać.
Programy profilaktyczne realizowane przez Pana są przykładem właśnie takiego zintegrowanego podejścia, odnoszą się również do zjawiska seksualizacji.
Odpowiedzią na to co się dzieje w związku z seksualizacją, jest bardzo skuteczny program „Archipelag Skarbów” autorstwa Szymona Grzelaka z moim i mojej żony współautorstwem. W programie dużo się mówi o wstrzemięźliwości seksualnej, o postawie życiowej opartej na miłości, o budowaniu relacji. Pokazuje się, dlaczego warto chronić siebie przed używaniem środków psychoaktywnych i jak łatwo utracić wówczas miłość. Program jest już realizowany od kilku lat, ma stosowne rekomendacje i rzetelnie przeprowadzoną ewaluację. Można oczekiwać, że po realizacji takiego programu nastąpią korzystne zamiany, w niektórych środowiskach efekt może polegać na tym, że sytuacja nie będzie zmieniać się na gorsze, lub nie w takim tempie jak w środowiskach pozbawionych wpływów profilaktycznych. Została zbadana skuteczność programu odnośnie zmniejszenia dysfunkcyjnych zachowań wśród młodzieży i okazało się, że zarówno bezpośrednio po realizacji, jak i po półrocznym czasie od wzięcia udziału te efekty nadal występowały. Skutki tego programu to obniżenie spożycia alkoholu, używania narkotyków, mniej myśli samobójczych, większa chęć czekania z zachowaniami seksualnymi do ślubu lub dorosłości, lepszy kontakt z rówieśnikami. Ciekawe, że efekty np. dotyczące zwiększenia abstynencji od środków psychoaktywnych dotyczyły obydwu płci młodzieży biorącej udział w programie. Wprawdzie program jest dosyć krótki, bo obejmuje zaledwie osiem godzin pracy z młodzieżą, ale zakłada spotkanie z rodzicami i nauczycielami. To bardzo ważne, aby te trzy grupy osób brały udział w programie. Nauczyciele dostają materiały, podpowiedzi jak prowadzić zajęcia z uczniami aby kontynuować przekaz treści profilaktycznych, a rodzice otrzymują umocnienie w swojej roli, wskazówki i materiały do głębszej refleksji oraz słyszą, jak są ważni dla swoich dzieci, o czym świadczą nie tylko specjaliści, ale i dzieci, chociażby przez odpowiedzi w badaniach. Dowiadują się, że zapewnianie o miłości jest dla rozwoju ich dzieci bardzo ważne, że kochać to znaczy troszczyć się, być blisko, pozwalać na to co dobre i stawiać granice temu co złe.
To tylko jeden z wielu programów, które Pan z powodzeniem od lat realizuje. Nie zdążymy w krótkim wywiadzie zarekomendować wszystkich. Korzystając z Pana bogatego doświadczenia profilaktycznego chcę na zakończenie zadać pytanie, czy Pana zdaniem wybór tej ścieżki zawodowej nakłada na parających się tą profesją jakieś szczególne zobowiązania?
To dosyć ważne pytanie dotyczące tego, kto może być profilaktykiem. Ja się borykam z tym od początku mojej pracy, poznając środowisko specjalistów. Jest pewna grupa osób, która podejmując tę pracę nie ma do końca wykrystalizowanych własnych zasad życiowych. Myślę, że warto pracować nam własnym systemem zasad i wartości, bo to prowadzi ku dojrzałości. Uważam, że są pewne kryteria obowiązujące w tym zawodzie. Głównym kryterium jest zgodność życia z tym, co przekazuję. Jeśli mówię o wstrzemięźliwości czy wierności, to sam stosuję wstrzemięźliwość i wierność adekwatnie do mojej roli i sytuacji, jeżeli mówię o środkach psychoaktywnych, to sam prezentuję wolność od tych środków. Co nie oznacza, że historia życia nie ma swoich „zakrętów”, chodzi o stan obecny, zdecydowane dążenie, decyzje życiowe. Ta spójność jest bardzo ważna i czytelna dla odbiorców. Być nie tylko trenerem, ale i świadkiem, wtedy spotkanie z drugim człowiekiem niezależnie od wieku nabiera głębszego znaczenia. W moim środowisku, jest to naturalne, my współpracujemy z takimi osobami, które mają wyraźną spójność tego co przekazują werbalnie, z tym co przekazują swoją własną postawą życiową. Staramy się żyć zgodnie z tym co mówimy, a czasem nawet musimy walczyć z własnymi słabościami o tę zgodność.
Dziękuję za rozmowę.