Planowanie działań profilaktycznych a wyniki badań nad zachowaniami problemowymi młodzieży – cz. II

Obok kwestii wykorzystywania wyników badań w projektowaniu działań profilaktycznych oraz tworzenia lobbingu na rzecz promocji tych działań w mediach i wśród lokalnych decydentów, w dyskusji poruszono też wątek budowania zgody w środowisku profilaktyków co do norm i wartości, będących główną treścią przekazu profilaktycznego.

Uczestnicy wyrazili opinię, że różnorodność środowiska profilaktyków jest niewątpliwą wartością, ważne jednak, aby byli oni w zasadniczych kwestiach związanych w profilaktyką postrzegani jako środowisko spójne i jednolite. Sprawa ta zdominowała drugą część dyskusji, której przebieg tutaj relacjonujemy. Pojawiły się w niej również refleksje na temat współpracy profilaktyków z mediami, o której szerzej dyskutowano podczas oddzielnego panelu (zobacz).

Relacja z dyskusji

dr Krzysztof Wojcieszek: Jestem zarówno badaczem, jak i praktykiem. Kieruję zakładem naukowym w szkole wyższej, piszę książki, ale tu chciałbym się wypowiedzieć jako praktyk, ponieważ od dwudziestu lat prowadzę działalność profilaktyczną i to na najniższym szczeblu, a więc w szkołach. Co w planowaniu działań profilaktycznych wydaje mi się najważniejsze z punktu widzenia praktyki? Przede wszystkim wytrwałe pozycjonowanie w kulturze wartości protrzeźwościowych. Jeśli nie będziemy tego robić, co jakiś czas będzie powtarzać się taka sytuacja, jaka miała miejsce w Radomiu, gdzie odebrano zezwolenia na sprzedaż alkoholu osobom sprzedającym alkohol niepełnoletnim, a potem Naczelny Sąd Administracyjny przywrócił te wszystkie zezwolenia.

Druga ważna kwestia: powinniśmy jasno określić cele profilaktyki. Bez klarownie sformułowanego celu trudno będzie nam planować profilaktykę. W moim odczuciu takim celem jest dążenie do trzeźwości poprzez abstynencję. Jako profilaktyk jestem głęboko przekonany, że jedyną drogą do umiaru jest trening abstynencji w młodości. Chciałbym być dobrze zrozumiany, abstynencja nie ma być celem samym w sobie, ale „wehikułem”, niezbędnym elementem formowania charakteru człowieka. (…) Dziś grupy rówieśnicze o charakterze abstynenckim są coraz mniejsze i jest ich niewiele. A przecież wiemy, że młodzi ludzie dorastając muszą mieć grupę odniesienia, warto więc wspierać takie, które nie promują zachowań destrukcyjnych. Budowanie takiego wsparcia to także część profilaktyki.

Warto również zadbać o równomierny rozwój trzech poziomów profilaktyki. Czasem decydenci lokalni myślą: skoro nie mamy środków na profilaktykę uniwersalną, zrealizujmy chociaż programy dla wybranych grup ryzyka. To bardzo złudne i krótkowzroczne myślenie. Dowodem jest chociażby doświadczenie holenderskie, gdzie wysupłano środki na realizację programu z zakresu profilaktyki selektywnej w sześciuset szkołach, a potrzebę ich realizacji uznało zaledwie piętnaście, czyli 2,5%. To pokazuje, jak duży był opór systemu edukacji wobec tak ustalonych proporcji.

Ciągle potrzebne są działania profilaktyczne osadzone w szerszym kontekście społecznym i prawnym, myślę tu głównie o zapobieganiu sprzedaży alkoholu niepełnoletnim i ograniczaniu jego dostępności. Niedawno miałem okazję rozmawiać z urzędnikiem gminy, w której mieszkam, niegdyś gminy wiodącej… Dziś zdecydowano w niej o podwojeniu liczby punktów sprzedaży alkoholu. Zapytałem jednego z gminnych urzędników, czy wie, jakie mogą być niekorzystne skutki takiej decyzji nie tylko dla młodych ludzi, ale dla całej lokalnej społeczności. Nie wiedział… Ten i wiele innych przykładów pokazuje, że ciągle konieczne jest prowadzenie edukacji publicznej uświadamiającej, że alkohol nie jest takim samym produktem jak inne, a ograniczanie jego dostępności to potrzebny i skuteczny instrument prewencji.

Coraz częściej myślę, że warto pamiętać w planowaniu profilaktyki o roli znaczących dorosłych w kształtowaniu się tożsamości dorastającego człowieka – rodziców, wychowawców, trenerów sportowych… Może to im trzeba pokazywać, że abstynencja może być motorem rozwoju, a jedynym okresem, dającym możliwość trenowania takiego aspektu dojrzewania do dorosłości, jest dzieciństwo i okres nastoletni.

Co do systemu rekomendacji programów profilaktycznych, w wielu krajach okazał się on klęską. Miałem okazję rozmawiać z ministrem zdrowia Irlandii, który przyznał, że w ich systemie rekomendowanych programów są cztery dobrze zbadane i sprawdzone. Odpowiedziałem na to: Panie ministrze, ale ja wiem, że te projekty wcale nie są realizowane. Był zaskoczony i nie chciał uwierzyć. A więc system był, były procedury oceniania programów, ale nic z niego nie wynikało dla praktyki. To czysta sztuka dla sztuki.

W naszej dyskusji była mowa o tym, że profilaktyka w szkole spychana jest na margines. Dlaczego tak się dzieje? Z pewnością jednym z powodów jest promowanie przez resort edukacji dydaktycznej roli szkoły i postrzeganie jej roli w wąskim, zbyt wąskim zakresie. Myślę jednak, że barier jest więcej. Często osoby pracujące w szkole nie są wcale tak otwarte na profilaktykę, jak deklarują. Świadomość znaczenia tej części aktywności szkoły jest ciągle zbyt mała. Może w tym nasza rola, by ją ciągle, cierpliwie zwiększać, szukając dla tego celu mocnego wsparcia?

Witold Skrzypczyk: Nie wiem, czy jestem jeszcze reprezentatywny dla środowiska praktyków, ponieważ od dłuższego czasu funkcjonuję wśród badaczy… ale powiem o jednym ze swoich większych dylematów, który przeżywam jako praktyk. Kiedy słucham Krzysztofa Wojcieszka mam pewność, że jestem po jego stronie, tak samo myślę o profilaktyce, a abstynencję uważam za optymalną drogę do życia w trzeźwości. Jednak kiedy słucham Janusza Sierosławskiego, to jestem także po jego stronie… I to jest właśnie mój dylemat – być realistą czy trwać z uporem przy profilaktycznej normie?

Kiedy rodzic przyprowadza do mnie dziecko, które pali marihuanę, nadmiernie używa komputera, pije piwo i na dodatek jest uzależnione od nikotyny, a ja mam zaproponować takiemu dziecku program korekcyjny, to zdaję sobie sprawę, że propozycja abstynencji od wszystkiego jest w jego przypadku po prostu nierealna. Sam rodzic często mówi w takich sytuacjach: Panie Witku, proszę mu zostawić te papierosy, ważne żeby nie ćpał. Kładę wówczas nacisk przede wszystkim na abstynencję dotyczącą narkotyków, podkreślając, że to środki nielegalne, a także proponuję abstynencję alkoholową i nikotynową, jeśli pacjent jest niepełnoletni. Tu często spotykam się z oporem młodego człowieka, ponieważ okazuje się, że rodzice pozwalają na picie niewielkich ilości piwa i dają swoim dzieciom pieniądze na papierosy. Gdybym pozostał wierny idei, powinienem powiedzieć: abstynencja na wszystko albo leczenie nie tutaj. Tylko, że wtedy młody człowiek i jego rodzic odejdzie, i już do mnie nie wróci… Powie pedagogowi szkolnemu lub kuratorowi, że terapeuta nie przyjął jego dziecka na terapię. Działając natomiast bardziej realistycznie mogę zaproponować abstynencję od narkotyków i alkoholu, w zamian za zmniejszenie ilości wypalanych papierosów, np. z dwudziestu dziennie do pięciu i taką propozycję „sprzedać” pacjentowi jako trening kontroli zachowań, a nie „bezpiecznego” czy „bezpieczniejszego” palenia.

Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że jest grupa młodych ludzi, która podejmie próbę pełnej abstynencji, ale znacznie większa jest ta, która nigdy nie podejmie takiego „wyzwania” i nie dotyczy to tylko papierosów. Dla tych młodych pacjentów – my profilaktycy – musimy także mieć ofertę. Nie można zamykać oczu i udawać, że takiej grupy nie ma.

dr Krzysztof Wojcieszek: Ja również wyznaję zasadę: rób to, co możesz. Gdybym stał wyłącznie na stanowisku idei, nie byłbym w stanie współpracować np. z takim środowiskiem jak wojsko, a przecież robię to z sukcesem od wielu lat. Tam przecież nie pracują ludzie nastawieni na abstynencję. Muszę działać kierując się realizmem, ale ideę abstynencji mam cały czas w głowie.

dr Katarzyna Okulicz-Kozaryn: Zacznę od kwestii zachęcania młodzieży do abstynencji. Kiedy rozpoczęłam pracę w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, mój zespół kończył realizację programu pn. Próba sił – skierowanego do uczniów szkół zawodowych. Chłopców zachęcano w nim, by przez pewien czas zrezygnowali z picia alkoholu. Efekty były bardzo dobre, uczestnicy rzeczywiście przez pewien czas nie pili. Ale ten efekt trwał krótko. Nie wiemy, czy udało im się wytrwać przy takiej decyzji dłużej i czy to doświadczenie wpłynęło jakoś na ich dalsze postępowanie w odniesieniu do alkoholu i innych substancji. Szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy zachęcanie do abstynencji to dobra metoda. Jeśli tak, to raczej jako próba charakteru.

Chcę podkreślić, że w naszym gronie tylko Janusz Sierosławski jest badaczem, który nie angażuje się w działania profilaktyczne. My, wszyscy tu zebrani, mamy ogromne parcie, by wdrażać wyniki własnych badań do praktyki, co wynika zapewne z przekonania, że nikt nie zrobi tego tak dobrze, jak my sami. Może w tym myśleniu tkwi błąd? Być może warto się w tym gronie nad tym zastanowić.

Kilka wypowiedzi świadczy o tym, że część z nas utożsamia profilaktykę z działaniami prowadzonymi w szkołach. A przecież wyniki badań wskazują, że większość czynników ryzyka sięgania po substancje nie jest związana ze szkołą, zwłaszcza z jej wymiarem edukacyjnym, raczej z rodziną, rówieśnikami, społecznym klimatem szkoły. W moim odczuciu my, profilaktycy, powinniśmy bardziej skupić się na działaniach prowadzonych w środowisku pozaszkolnym.

A co do przekazywania wyników badań i zachęcania praktyków i decydentów do ich wykorzystywania w planowaniu działań profilaktycznych, mam wrażenie, że to, co możemy im przekazać, nie jest czymś szczególnie odkrywczym. Nie odkryjemy przed nimi nowych, zaskakujących prawd. Możemy natomiast pokazać, wokół jakich wartości koncentrować wychowanie, jakie wymiary środowiska szkolnego i pozaszkolnego mają, z punktu widzenia efektywności profilaktyki, szczególne znaczenie.

prof. Jacek Kurzępa: Myślę, że to co najbardziej interesuje praktyków, to gotowy produkt, który mogliby zastosować. Potrzebują konkretnych wskazówek i konkretnych rozwiązań, nie ogólnych prawd, które prawdopodobnie znają, jeśli nie z badań, to na podstawie uogólnienia własnych doświadczeń pracy z dziećmi i młodzieżą.

Janusz Sierosławski: W badaniach na pewno trzeba wyróżnić te, które mają na celu wyjaśnienie, zrozumienie zjawiska i takie, w których chodzi o zaprojektowanie zmiany. Te pierwsze są konieczne, by planować profilaktykę. (…) Pomysł, że trenowanie abstynencji mogłoby być trenowaniem charakteru, wydaje mi się bardzo ciekawy, ale mamy przecież wiele innych sposobów pracy nad charakterem i uczenia się umiejętności odmawiania sobie czegoś, na co mamy ochotę, a co jest dla nas szkodliwe.

Mam wrażenie, że błąd wielu osób planujących profilaktykę tkwi w poszukaniu jednej formuły działań dla wszystkich, dążeniu do zinstytucjonalizowania jej, a potem zbudowania procedur i… to powinno w ich opinii wszystko załatwić. Tymczasem to co efektywne w przypadku jednej grupy, może okazać się zupełnie nietrafione w odniesieniu do innej. Ja osobiście tęsknię za czasami, gdy w szkole pracowali nauczyciele z autorytetem i naprawdę nie były wówczas potrzebne żadne procedury i zewaluowane narzędzia. Nie wiem, czy jest możliwy powrót do tamtej rzeczywistości, ale warto zastanowić się, czy nie czas, by odejść od sformalizowanych narzędzi, które za duże pieniądze pozwalają osiągnąć zmiany na poziomie 2,5%, przy 2% marginesie błędu.

Chciałbym jeszcze na chwilę skupić się na wychowawczej funkcji szkoły. Narzekamy, że szkoła jej nie pełni, ale jestem przekonany, że nie będzie jej spełniać tak długo, jak długo nie zostanie zredefiniowane miejsce szkoły w społeczeństwie. Dopóki jest to instytucja biurokratyczna, jakichkolwiek byśmy programów nie wprowadzili, nic się znacząco nie zmieni. A poza tym wszystkim, jestem przekonany, że największy potencjał profilaktyczny tkwi w rodzinie… Czy profilaktycy kładą wystarczający nacisk, by pomóc rodzinie w tym, by spełniała efektywnie swoje funkcje? Mam wrażenie, że to obszar wciąż zbyt mało zagospodarowany.

Bogusław Prajsner: Zgadzam się z Januszem, że jednym z głównych profilaktyków mogą i powinni być rodzice. I że potrzebują w tym wsparcia. Marzyłbym, by konkretem, który powstanie po naszym spotkaniu, był prosty komunikat skierowany do rodziców nastolatków, pokazujący, co wynika z takich projektów jak ESPAD – jaka wiedza może być dla nich użyteczna, mieć znaczenie dla lepszego pełnienia przez nich ich roli wobec dorastających dzieci. Może taki komunikat mógłby być im przekazany podczas debat z rodzicami organizowanych w szkołach przed zakończeniem roku szkolnego?

Drugi, jeśli posłużyć się sformułowaniem Janusza, ważny obszar do zagospodarowania, to media. Kiedyś w Agencji organizowano co roku konkurs dla dziennikarzy prasowych, radiowych i telewizyjnych. Wielu z nich konkurs motywował do rzetelnego zajmowania się profilaktyką i rozwiązywaniem problemów alkoholowych, uzyskiwali też wsparcie w postaci systematycznie przesyłanych im opracowań tematycznych, tłumaczeń itp. Może warto bardziej zadbać o media, zwłaszcza te lokalne i zachęcić do pisania na przykład o takich debatach z rodzicami, o ich celu, znaczeniu, przebiegu, gdyby oczywiście udało się je zorganizować. W ten sposób mielibyśmy szansę „przebić się” jako badacze z ważnym przekazem do świadomości społecznej.

I kolejny element, którego nie możemy w naszej dyskusji pominąć. Rozmawiam często z osobami zajmującymi się profilaktyką na szczeblu lokalnym i wiem, że czują się zostawieni sami sobie. Warto stworzyć mechanizmy motywujące gminy do promowania i realizowania profesjonalnej profilaktyki, np. poprzez przyznawanie im certyfikatów za systematyczne monitorowanie na danym terenie sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim i podejmowanie skutecznych, zdecydowanych działań służących ograniczaniu tego zjawiska. Skoro takie certyfikaty przyznały gminom Browary Polskie, to powinniśmy wręczać je przede wszystkim my – osoby i instytucje zajmujące się w tym kraju profilaktyką.

dr Szymon Grzelak: To, o czym mówisz, to próba wyciągnięcia użytecznych konkluzji. Mnie takie myślenie: zorganizować spotkanie z rodzicami na masową skalę i dać im prosty przekaz, który mogą wykorzystać w praktyce, jest także bardzo bliskie. Zgadzam się również, że trzeba pozytywnie „doładować” gminy, one także potrzebują prostego, użytecznego przekazu, a nie wyszukanych, skomplikowanych analiz. Trzeba umieć przełożyć język badacza, naukowca na język praktyków. Ja ciągle się tego uczę i czuję, że coraz lepiej trafiam z kluczowymi komunikatami dla profilaktyki do rodziców czy decydentów. Żyjemy w czasach, gdy długie rozbudowane komunikaty nie mają szans na przebicie w natłoku informacji.

Dziś najważniejsze jest to, byśmy my, badacze, eksperci zdali sobie sprawę, co możemy zrobić tu i teraz, jak umiemy zmieścić się w realiach. Musimy także wypracować listę tez, co do których jesteśmy zgodni, pokazać, że mamy wspólne stanowisko, które wszyscy podzielamy, choć oczywiście w pewnych kwestiach będziemy się różnić i te różnice są potrzebne i twórcze.

W drugiej części dyskusji panelowej uczestniczyli:

dr Szymon Grzelak – psycholog, wiceprezes Zarządu Fundacji Homo Homini im. Karola de Foucauld. Jako praktyk i badacz specjalizuje się w tematyce wychowania i profilaktyki problemów młodzieży oraz edukacji w sferze miłości i seksualności, twórca modelu profilaktyki zintegrowanej, autor programów profilaktycznych (m.in. program „Archipelag Skarbów”) oraz publikacji dotyczących wychowania.

dr Katarzyna Okulicz-Kozaryn – adiunkt w Pracowni Profilaktyki Młodzieżowej „Pro-M” Instytutu Psychiatrii i Neurologii, kierownik Działu Edukacji Publicznej, Analiz i Współpracy z Zagranicą Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Specjalizuje się w opracowywaniu, ewaluacji i wprowadzaniu do praktyki programów profilaktycznych.

prof. Jacek Kurzępa – socjolog, socjoterapeuta, ekspert OECD CERI, ekspert Rady Europy ds. młodzieży; autor kilku monografii dotyczących współczesnej młodzieży, autor programu wczesnej profilaktyki wobec zachowań ryzykownych dzieci i młodzieży – FALOCHRON.

Bogusław Prajsner – kierownik Działu Badań Instytutu Psychologii Zdrowia, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia ROPSAN – Rodzice Przeciwko Sprzedaży Alkoholu Nieletnim. Specjalizuje się m.in. w badaniach diagnozujących zjawisko sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim („tajny klient”).

Janusz Sierosławski – koordynator ogólnopolskich badań ESPAD, pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Witold Skrzypczyk – pedagog, specjalista psychoterapii uzależnień, dyrektor Profilaktyczno-Rozwojowego Ośrodka Młodzieży i Dzieci PROM w Łodzi.

dr Krzysztof Wojcieszek – kierownik Zakładu Resocjalizacji w Wyższej Szkole Nauk Społecznych PEDAGOGIUM w Warszawie. Biolog molekularny, filozof – etyk, profilaktyk. Twórca licznych programów profilaktycznych (Noe, Debata, Korekta, Przygotowanie do profilaktyki domowej, Szlaban, Sprzedawcy, Smak życia czyli debata o dopalaczach).

Oprac. dyskusji Mira Prajsner

Opublikowano za zgodą ETOH Fundacji Rozwoju Profilaktyki, Edukacji i Terapii Problemów Alkoholowych.
Publikacja pierwotna: miesięcznik „Remedium” nr 6/2012.