Bezpieczne wakacje

Dla wielu rodziców, zwłaszcza wychowujących nastolatki, wakacje to okres rozterek i wątpliwości pod tytułem „puścić – nie puścić”. Chodzi oczywiście o pierwsze samodzielne wakacyjne wyjazdy dorastających dzieci z grupą przyjaciół, bez opieki osób starszych. Rodzicom często przychodzi wtedy do głowy, że jest to najlepszy czas na edukację seksualną.

I często kończy się ona, jak w pewnym dowcipie: ojciec do syna: „Synu, czas porozmawiać o seksie”, syn na to: „Tato – a co chciałbyś wiedzieć?”.

Wychowanie seksualne w domu

Rodzice teoretycznie mogliby być najlepszymi edukatorami w zakresie seksualności dla swoich dzieci. Teoretycznie – bo w praktyce taka relacja jest bardzo trudna. Rodzice z całą pewnością wychowują seksualnie. Pokazują dziecku świat płci i relacji między nimi, przekazują wzorce funkcjonowania kobiet i mężczyzn oraz role, w jakich funkcjonują, kształtują podejście do ciała, cielesności i nagości.
Proces wychowania seksualnego najczęściej – niestety – dzieje się bez ich świadomego udziału, tzn. rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że to, co robią, mówią, jak się zachowują w pewnych określonych sytuacjach jest właśnie wychowywaniem dziecka w obszarze seksualności. Natomiast edukacja seksualna – czyli przekazywanie wiedzy na temat funkcjonowania seksualnego – wymaga już świadomości tego, co, kiedy i jak powiedzieć. Tutaj rodzice są zwykle bezradni.

Dzieje się tak z kilku powodów.

Przede wszystkim nie wiedzą, w którym momencie życia dziecka rozpocząć edukację. Powszechnie uważa się, że dzieci do okresu dorastania nie potrzebują informacji nt. seksualności. To błędne założenie jest skutkiem innego, również nieprawdziwego, mówiącego tym, że dzieci są aseksualne. Te poglądy są wyrazem lęku dorosłych przed seksualnością w ogóle. Są wynikiem wychowania, w którym seksualność była traktowana jak podstępne zło, siła, która może sprowadzić na manowce, zniszczyć to, co dobre w człowieku. Ten lęk ma swoje bogate źródła, bardzo odległe w czasie, uwarunkowane kulturowo.
Nie można jednak obwiniać rodziców za to, że zaniedbują edukację seksualną. Tak naprawdę nikt nigdy ich tego nie uczył, sami również jako dzieci nie byli edukowani, bardzo często nie mają doświadczeń w otwartym, bezpruderyjnym, ale nie bezwstydnym i jednocześnie intymnym rozmawianiu na temat seksualności. Brakuje im wiedzy, języka i pewnej swobody, która pozwala na przezwyciężenie naturalnego przecież poczucia wstydu. Ale to wszystko nie zwalnia rodziców z obowiązku zadbania o edukację dziecka. Ono potrzebuje tych informacji i gdy nie otrzyma ich w domu, będzie szukać w miejscach i źródłach niekoniecznie najlepszych i najbezpieczniejszych.

W edukacji seksualnej warto wykorzystywać naturalnie pojawiające się sytuacje, np. pojawienie się drugiego dziecka innej płci, nagość rodzica podczas przebierania, itp. Nie wolno lekceważyć i bagatelizować pytań dziecka, ani co gorsza – karać za nie. Bardzo złym pomysłem jest także wyśmiewanie pytań dzieci bądź ich miłosnych zauroczeń, które pojawiają się już w wieku przedszkolnym. Takie podejście rodzica właściwie gwarantuje, że w przyszłości dziecko nie zwróci się do niego z innymi kwestiami dotyczącymi seksualności ani być może żadnymi innymi, ważnymi dla niego pytaniami.

Dobrym rozwiązaniem dla rodziców chcących zadbać o edukację dziecka a jednocześnie nie czujących się na siłach, aby zrobić to osobiście, jest podsunięcie odpowiedniej literatury. Na rynku jest całe mnóstwo pozycji, zarówno dla dorosłych (jak rozmawiać) jak i dla dzieci. Ważne, aby były to książki dostosowane do wieku, poruszające zagadnienia mogące zainteresować dziecko w określonej fazie rozwoju. Koniecznie należy wcześniej przeczytać taką książkę osobiście. Po pierwsze – może sami się czegoś nauczymy. Po drugie – będziemy wiedzieć, czego nasze dziecko się z niej dowie. Po trzecie – mamy okazję poruszyć temat, kiedy dziecko ją przeczyta, np. pytaniem, co o niej sądzi, czy zawarte w niej treści były przydatne.

Jak rozmawiać i co mówić?

A co w sytuacji, gdy czasu mamy mało (wyjazd wakacyjny), a my nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy z nastolatkiem o seksie i seksualności? Jak rozpocząć i poprowadzić taką rozmowę? Kiedy powinna się odbyć? Przede wszystkim nie zostawiajmy jej na ostatnią chwilę, gdy dziecko już stoi w drzwiach z plecakiem albo, gdy wsiada do pociągu. Nie używajmy nic nie mówiących sformułowań typu: „tylko pamiętaj, że ci ufamy”, „nie przynieś nam wstydu”, „jesteś już prawie dorosła/y, więc zachowuj się odpowiedzialnie”.
Dla nastolatka nie ma w tych treściach żadnego istotnego przekazu z zakresu edukacji seksualnej, czasami trudno domyślić się, o co dorosłym tak naprawdę chodzi (alkohol? narkotyki? sekty?). Nienazywanie rzeczy po imieniu jeszcze bardziej zaciemnia informacje, które chcielibyśmy przekazać. Sami musimy się do takiej rozmowy przygotować, tzn. musimy wiedzieć, co chcemy dziecku przekazać. Trzeba trochę poczytać na temat seksualności nastolatków, bowiem w tej kwestii wśród dorosłych funkcjonuje bardzo wiele mitów i niedomówień.

Warto też zastanowić się, jakie mamy poglądy na temat seksu, czy są one pozytywne, czy raczej więcej w nich lęków i obaw. Raczej nie zaczynajmy rozmowy od straszenia mówiąc np. o konsekwencjach współżycia (ciąża, choroby). Lepiej zacząć od przyznania się do tego, że zdajemy sobie sprawę z błędu, jakim było niepodejmowanie takich rozmów wcześniej. I że jest to dla nas trudne, ale chcemy o pewnych sprawach porozmawiać. Nazwijmy temat rozmowy i powiedzmy, czego będzie dotyczyć, np. „chodzi o sprawy związane z seksualnością i seksem” lub „temat dotyczy współżycia seksualnego i wszystkiego, co się z nim wiąże”.
Porozmawiajmy o motywach rozpoczynania życia seksualnego i o tym, że niektóre z tych motywów nie są najlepszym powodem do rozpoczęcia aktywności seksualnej. Są to np. lęk przed utratą partnera, presja rówieśników, chęć sprawdzenia się, szantaż. Decyzja o inicjacji powinna być poprzedzona refleksją dotyczącą kilku zagadnień: czy ja tego naprawdę chcę?, czy to moja decyzja?, co na to mój system wartości i światopogląd?, kim jest partner?, czy zadbano o antykoncepcję i ochronę przed chorobami?.

Warto wspomnieć o mitach dotyczących „pierwszego razu”, np. o tym, że za pierwszym razem nie zachodzi się w ciążę (to oczywiście nieprawda). Tutaj naturalnie można wprowadzić temat antykoncepcji i zabezpieczenia się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Na koniec rozmowy, która wcale nie musi być jedną (a nawet dobrze, aby było ich więcej, także na inne tematy, np. picie alkoholu, narkotyki), warto powiedzieć synowi czy córce, że zależy nam na ich szczęściu, także w sferze seksualnej. Że udane życie seksualne jest wielką wartością, która daje poczucie spełnienia. I w związku z tym warto rozważnie i odpowiedzialnie podejmować decyzje dotyczące tej sfery życia.

Trzeba jeszcze wspomnieć o młodszych dzieciach (w wieku 8-12 lat), które wyjeżdżają np. na kolonie czy obozy. W ich przypadku edukacja seksualna powinna koncentrować się na ewentualnych zagrożeniach, np. sytuacjach molestowania seksualnego. Dziecko powinno wiedzieć, że nikt nie ma prawa dotykać go bez jego zgody. Powinno wiedzieć też, co robić, jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce.

Ważny temat to także higiena miejsc intymnych. W przypadku dziewczynek warto zadbać o edukację nt. symptomów dojrzewania, przede wszystkim przekazać informację o miesiączce. Może się przecież zdarzyć, że po raz pierwszy pojawi się ona, gdy dziecko będzie z dala od domu. Gdy dziewczynka będzie wiedziała, co oznacza krwawienie i jak się wtedy zachować, na pewno poczuje się bezpieczniej i pewniej. Może w tym pomóc zakupienie i zapakowanie do plecaka małego opakowania podpasek, po wcześniejszym treningu ich mocowania do bielizny i instruktażu, jak często je zmieniać, co zrobić, gdy już będą zużyte, że można o tym powiedzieć wychowawczyni i ewentualnie poprosić o pomoc.

W przypadku chłopców warto powiedzieć im parę słów na temat ejakulacji i nocnych polucji: co to jest, że to oczywiście normalne i świadczy o prawidłowym rozwoju. W sytuacji, gdy w nocy nastąpi wytrysk, rano wystarczy dokładnie się umyć i wyprać bieliznę.

Im prędzej pogodzimy się z myślą, że nasze dzieci są istotami seksualnymi i zaczniemy cieszyć się z tego, tym szybciej mamy szansę zostania dla nich dobrym przewodnikiem w tej sferze życia.

Autorka jest pedagogiem, adiunktem w kieleckiej Wszechnicy Świętokrzyskiej oraz doradcą w punkcie anonimowych badań w kierunku HIV, zajmuje się edukacją seksualną oraz edukacją w zakresie psychospołecznych aspektów epidemii HIV.

Opublikowano za zgodą ETOH Fundacji Rozwoju Profilaktyki, Edukacji i Terapii Problemów Alkoholowych.
Publikacja pierwotna: miesięcznik „Remedium” nr 7/2011.